sobota, 18.09.2021 - tydzień (N)ieparzysty
logoPolSl100 logoRE100 logoKESU

Katedra Elektroenergetyki
i Sterowania Układów

Lucjan Nehrebecki

Lucjan Nehrebecki

(1900-1990) - dr h.c. Politechniki Śląskiej, profesor zwyczajny. Organizator energetyki na terenie Górnego Śląska. Założyciel i dyrektor ZPBE "Energopomiar" w Gliwicach. Kierownik Katedry Urządzeń, a następnie Katedry Elektrowni. Współorganizator Wydziału Elektrycznego. Autor podręczników z dziedziny elektrowni. Powszechnie uznany autorytet w dziedzinie energetyki w kraju i za granicą. Emerytowany w 1971 r. Zmarł 17 listopada 1990 roku i został pochowany na Cmentarzu Centralnym w Gliwicach.

Lucjan Nehrebecki urodził się 13.11.1900 roku w Lepsińsku (wówczas Turkiestan, obecnie Kazachstan, nad granicą chińską), jako syn Hieronima, lekarza w stacjonującym tam garnizonie wojsk rosyjskich i Łucji z Nartowskich.

W latach 1910-1913 uczęszczał do szkoły fundacji księcia Oldenburskiego o programie średnich szkół realnych typu wojskowego. W 1913 roku rodzina przeniosła się do Kowna, a w 1914 roku została ewakuowana do Białej Cerkwi na Ukrainie. W tych miastach L. Nehrebecki uczęszczał do gimnazjum. Tam wstąpił w 1916 roku do tajnego harcerstwa i Polskiej Organizacji Wojskowej. W grudniu 1918 roku wstąpił ochotniczo do 2 Kowieńskiego Pułku Strzelców WP, należącego do Dywizji Litewsko-Białoruskiej dowodzonej przez gen. Żeligowskiego. Brał udział w walkach z bolszewikami na froncie północnym jako podchorąży. Pod koniec 1919 roku został oddelegowany z wojska na kurs przygotowawczy i na początku 1920 roku zdał egzamin maturalny z zakresu gimnazjum filologicznego. We wrześniu 1921 roku został zdemobilizowany i rozpoczął studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej, uzyskując w 1927 roku dyplom inżyniera elektryka.

W 1927 roku inż. L. Nehrebecki osiadł na Śląsku i rozpoczął pracę w oddziale Elektrycznym Stowarzyszenia Dozoru Kotłów Parowych w Katowicach jako inżynier-rewident, gdzie zajmował się badaniem oraz oceną projektów urządzeń elektrycznych w kopalniach, hutach i zakładach przemysłu chemicznego na obszarze Górnego Sląska. Jako młody inżynier znalazł opiekuna w osobie Jana Obrąpalskiego, który został jego przyjacielem. W 1929 roku objął stanowisko kierownika wydziału maszynowo-elektrycznego elektrowni kopalni Knurów, gdzie spędzał wiele czasu zdobywając doświadczenie zawodowe. W 1931 roku przeniósł się na podobne stanowisko w kopalni Siemianowice, gdzie przyjął stanowisko kierownika rozbudowywanej w tym czasie elektrowni Ficinus i kierownika elektrycznego w tejże kopalni. W latach 1937-39 pracował w Generalnej Dyrekcji Hut Wspólnoty Interesów Górniczo - Hutniczych w Katowicach na stanowisku kierownika wydziału elektrycznego, gdzie zajmował się całokształtem zagadnień energetycznych w hutach. W ten sposób, po dokładnym poznaniu przemysłu węglowego i elektrowni kopalnianych miał możliwość zapoznania się ze specyfiką przemysłu hutniczego i rozszerzenia swej praktyki na kluczowe branże przemysłu ciężkiego.

W 1939 roku wziął czynny udział w kampanii wrześniowej jako porucznik rezerwy, walcząc do końca w armii gen. Kleeberga. Po jej kapitulacji dostał się do niewoli niemieckiej, a następnie obozu przejściowego w Radomiu. W czasie okupacji pracował w Nisku, Krakowie i Tomaszowskiej Fabryce Sztucznego Jedwabiu jako inżynier energetyk. W 1945 roku inż. L.Nehrebecki powrócił na Śląsk i brał udział w organizowaniu energetyki na tym terenie. Od maja 1945 roku do maja 1950 roku zajmował stanowisko naczelnego dyrektora przedsiębiorstwa "Elektrownie Górnośląskie ELGÓR" w Gliwicach (do którego należały elektrownie Chorzów, Łaziska, Zabrze, Szombierki i Będzin), skupiając całą swoją energię na ukierunkowaniu odbudowy elektrowni i sieci elektroenergetycznych na obszarze Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Przez następne 2 lata był dyrektorem eksploatacji (odpowiednik naczelnego inżyniera) Centralnego Zarządu Energetyki w Warszawie. W tym czasie kierował zespołem opracowującym program pracy i zasady organizacji nowo powstałej służby dyspozytorskiej - Głównego Rozrządu Mocy (późniejsza Państwowa Dyspozycja Mocy). W skład zespołu wchodzili m.in. Stefan Krzycki i Jan Chodziński, obaj z OZW, oraz Andrzej Kłos - dyplomant Profesora.

Usunięcie zniszczeń, które wojna spowodowała w energetyce, wymagało bazy pomiarowo - badawczej. Energetyka polska taką bazą nie dysponowała. W tej sytuacji z inicjatywy prof. Nehrebeckiego utworzono w 1950 roku, z grupy kilkudziesięciu specjalistów, oddział Pomiarów Energetycznych w przedsiębiorstwie Energobudowa, który został następnie przekształcony w samodzielne przedsiębiorstwo pod nazwą Zakład Badań i Pomiarów Energopomiar z siedzibą w Gliwicach. W tym zakładzie prof. L. Nehrebecki był w latach 1952-1956 głównym inżynierem, a następnie przez wiele lat doradcą naukowym. Energopomiar nastawiony był na wykonywanie pomiarów kontrolnych, awaryjnych i odbiorczych z dziedziny cieplnej, elektrycznej w elektrowniach i zakładach sieciowych.

Jednocześnie prof. L. Nehrebecki był członkiem Komisji Elektryfikacji przy Komitecie Elektrotechniki PAN, a po jej usamodzielnieniu się - Komitetu Elektryfikacji Polski przy prezydium PAN, gdzie pełnił funkcję sekretarza naukowego w latach 1956-1961. Zadaniem Komitetu było prowadzenie badań nad wariantami perspektywicznego rozwoju energetyki polskiej ze szczególnym uwzględnieniem elektroenergetyki. Komitet ten rozwinął bardzo szeroką działalność, obejmując zasięgiem swych prac wszystkie nośniki energii pierwotnej, a także technologie jej przetwarzania w energię wtórną. Poza tym Komitet zajmował się badaniami związanymi z urządzeniami wykorzystywanymi w tych procesach. Intensywna praca 23 sekcji Komitetu trwała 9 lat i miała pionierski charakter w odniesieniu do wielu rozwojowych dziedzin techniki energetycznej i taką samą rolę spełniła w ukształtowaniu krajowego systemu energetycznego. Prace Komitetu został opublikowane w 10 tomach wydanych w 38 zeszytach. Obejmują one bilans zasobów energetycznych kraju oraz perspektywiczne zapotrzebowanie na wszelkie nośniki energii pierwotnej i wtórnej, podzielone według głównych działów gospodarki narodowej wraz z ich problematyką techniczno-ekonomiczną. Stworzone zostały naukowe podstawy bilansowania mocy czynnej i biernej, a także roli transportu w kształtowaniu systemu.

Od listopada 1946 roku prof. Nehrebecki rozpoczął pracę naukowo-dydaktyczną na Politechnice Śląskiej w Gliwicach, gdzie koncentrował swoją aktywność zawodową aż do chwili przejścia na emeryturę w 1971 roku. Początkowo był wykładowcą, od 1952 roku zastępcą profesora i kierownikiem Katedry Urządzeń Elektrycznych, a po reorganizacji Politechniki - kierownikiem Katedry Elektrowni i Gospodarki Energetycznej. W 1955 roku otrzymał nominację na profesora nadzwyczajnego, a w 1961 roku na profesora zwyczajnego. W roku 1983 otrzymał zaszczytny tytuł doktora honoris causa Politechniki Śląskiej.

W czasie pracy na Politechnice wychował około 400 magistrów inżynierów, promował 16 doktorów nauk technicznych i był opiekunem 6 przewodów habilitacyjnych. Profesor L. Nehrebecki był wielkim przyjacielem młodzieży i to zarówno studiującej, jak i młodych niedoświadczonych jeszcze życiowo inżynierów, a zarazem przykładem prawego człowieka i Polaka, którego każdy z jego uczniów starał się naśladować. Przekazywał studentom nie tylko wiadomości techniczne, ale uczył szacunku i wpajał nawyki dobrej, rzetelnej pracy. Był wymagający nie tylko dla innych, ale i dla siebie. Interesował się losem swoich wychowanków także w czasie ich późniejszej pracy w przemyśle, pomagał im często znaleźć zatrudnienie zgodne z predyspozycjami. Cieszył się wśród nich powszechnym wielkim szacunkiem. Jego pojawienie się na uroczystościach jubileuszowych witane było zawsze przez jego byłych uczniów burzliwą spontaniczną owacją.

Poza pracą dydaktyczną prowadził ożywioną działalność w licznych komitetach, radach naukowych i zespołach. Był dwukrotnie z ramienia Polski ekspertem w Komisji Ekonomicznej ONZ w Genewie, wieloletnim przewodniczącym Rady Naukowej Instytutu Energetyki w Warszawie (w latach 1953-75), członkiem Rad Naukowych Instytutu Energetyki Politechniki Wrocławskiej i Głównego Instytutu Górnictwa, wiceprzewodniczącym Komitetu Energetyki PAN, wiceprzewodniczącym Państwowej Rady ds. Paliw i Energetyki (w latach 1960-72), wiceprzewodniczącym Polskiego Komitetu Światowej Konferencji Energetycznej (WPC), członkiem Państwowej Rady ds. wykorzystania Energii Atomowej, wiceprzewodniczącym Komitetu Energetyki Przemysłowej w Komitecie Nauki i Techniki (w latach 1963-72), członkiem Rady Techniczno-Ekonomicznej Ministerstwa Górnictwa i Energetyki i innych.

Swe wielkie doświadczenie i wiedzę przekazywał w licznych publikacjach. Napisał 8 skryptów uczelnianych, 12 książek, ponad 40 artykułów. Jeszcze liczniejsze są jego nie opublikowane prace: referaty, recenzje, ekspertyzy, liczące około 300 pozycji. Przy tak wielkim obciążeniu licznymi obowiązkami nie starczyło Mu czasu na ich opublikowanie. Na szczególne wyróżnienie zasługuje jego udział w opracowaniu i zredagowaniu 3 tomów Historii Elektryki Polskiej, od jej początków aż do około 1986 roku, stanowiącej fundamentalną monografię tego tematu, uzupełnioną "Zeszytem historycznym SEP" nr 6 pt: "Elektroenergetyka - Okręgi Energetyczne".

Na podkreślenie zasługuje również praca prof. Nehrebeckiego w SEP, do którego wstąpił w 1928 roku w OZW. W 1938 roku brał udział w X Walnym Zgromadzeniu SEP. W 1945 roku wziął czynny udział w reaktywowaniu oddziału Zagłębia Węglowego SEP w Katowicach. Na I Walnym Zgromadzeniu Oddziału w 1946 roku, z udziałem 65 członków Stowarzyszenia z 1939 roku (wtedy do OZW należało 15O osób), inż. Lucjan Nehrebecki został wybrany pierwszym powojennym prezesem OZW. Po przeniesieniu się do Gliwic zorgunizował w 1953 roku Oddział Gliwicki SEP i został jego pierwszym prezesem. W uznaniu jego zasług dla SEP i polskiej energetyki XX Walny Zjazd SEP nadał Mu godność Członka Honorowego Stowarzyszenia. Był odznaczony Krzyżem Oficerskim i Kawalerskim OOP, Orderem Sztandar Pracy II klasy i tytułem "Zasłużony Nauczyciel PRL". W 1955 roku został laureatem zespołowej Nagrody Państwowej III stopnia za opracowanie problemu samoczynnego załączania rezerwy (SZR) w elektrowniach.

Z żoną Antoniną z Rozkwitalskich miał 2 córki. Po jej śmierci w 1978 roku ożenił się z Zofią z Zubelewiczów, która włożyła wiele wysiłku dla upamiętnienia postaci i zasług Profesora.

Prof. Lucjan Nehrebecki zmarł 27.11.1990 roku w Warszawie i został pochowany, zgodnie z ostatnią wolą, na Cmentarzu Centralnym w Gliwicach.

 


 

Antoni BOGUCKI, Roman JANICZEK

Życie i działalność Profesora Lucjana Nehrebeckiego

Profesor Lucjan Nehrebecki urodził się 13 listopada 1900 r. w Lepsińsku w Turkiestanie. Po rewolucji w Rosji wraz z rodziną powrócił do Polski. W latach 1918-1921 brał udział jako ochotnik w wojnie polsko-bolszewickiej w stopniu podchorążego. Maturę filologiczną uzyskał w 1921 roku w Wilnie. Studia wyższe odbył na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej, które ukończył w 1927 roku, uzyskując dyplom inżyniera elektryka. W tym samym roku podjął pracę Zawodową w oddziale Elektrycznym Stowarzyszenia Dozoru Kotłów w Katowicach, gdzie zajmował się badaniem oraz oceną projektów urządzeń elektrycznych w kopalniach, hutach i zakładach przemysłu chemicznego na obszarze Województwa Śląskiego. Jak sam wspominał w swojej wypowiedzi z 1983 r., decyzja podjęcia pracy na Śląsku była dla Niego bardzo trudna, ale zdawał sobie sprawę jak ważną była działalność na tym terenie dla rozwoju kraju, więc pozostał tu i praktycznie całe swoje życie związał z tym regionem.

W roku 1929 przeszedł do pracy w kopalni Knurów na stanowisko kierownika elektrowni i wydziału maszynowo-elektrycznego. W trzy lata później podjął pracę na analogicznym stanowisku w Elektrowni Siemianowice, która wówczas zasilała duży obszar przemysłowy na Śląsku. W roku 1937 powołany został na odpowiedzialne stanowisko w Dyrekcji Generalnej Hut - Wspólnoty Interesów, na którym zajmował się całokształtem zagadnień energetycznych w hutach oraz współpracował w opracowaniu założeń i projektów szeregu ważnych inwestycji aż do wybuchu wojny.

Jako porucznik rezerwy artylerii brał udział w kampanii wrześniowej . Po raz drugi stawał z bronią w ręku w walce o niepodległość Polski. Po bitwie pod Kockiem w październiku 1939 roku dostał się do niewoli niemieckiej i został osadzony w obozie jenieckim w Radomiu, skąd udało mu się zbiec w listopadzie 1939 r. Powrót na Śląsk był w tym okresie niemożliwy i dlatego przebywał w Nisku i Krakowie, a od maja 1940 roku podjął pracę zawodową na stanowisku energetyka w Fabryce Sztucznego Jedwabiu w Tomaszowie Mazowieckim. Po wyzwoleniu Śląska spod hitlerowskiej okupacji Profesor już w lutym l945 roku wraca na Śląsk, a ówczesne władzę doceniając Jego wysoki poziom wiedzy zawodowej i talent organizatorski powierzyły Mu stanowisko naczelnego dyrektora przedsiębiorstwa Elektrownie Górnośląskie Elgór z siedzibą w Gliwicach. Funkcję tę pełnił od lutego 1945 r. do maja 1950 r. skupiając całą swoją energię na organizowaniu odbudowy i budowy nowych elektrowni zawodowych i przemysłowych oraz sieci elektroenergetycznych na obszarze Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego.

Od czerwca 1950 r. do 1952 r. pracuje na stanowisku Naczelnego Inżyniera w Centralnym Zarządzie Energetyki w Warszawie. Był to szczególnie ważny okres w odbudowie i organizacji energetyki zawodowej w kraju. W tym okresie właśnie zorganizowano 6 okręgów energetycznych i podjęto rozbudowę sieci państwowej 110 kV, łączącej lokalne systemy elektroenergetyczne. W październiku 1951 roku utworzono z inicjatywy Profesora państwową służbę dyspozycji mocy (PDM). Program jej działania i zasady organizacji opracował zespół pod kierunkiem prof. L. Nehrebeckiego. Można więc stwierdzić, że Profesor był współtwórcą ogólnokrajowego systemu elektroenergetycznego.

W tym samym okresie Profesor, obdarzony szczególną intuicją techniczną i organizacyjną widząc ogromne problemy techniczne stojące przed odbudowywaną energetyką organizuje zaplecze pomiarowo-badawcze dla tego przemysłu. Początkowo było to laboratorium, a następnie Zakład Badań i Pomiarów Z-8 Energobudowy, który w roku 1952 został przekształcony w Zakład Badań i Pomiarów Energopomiar posiadający sześć działów technicznych z siedzibą w Gliwicach. W latach 1952-1956 Profesor sprawował funkcję głównego inżyniera Energopomiaru, a ponadto wielokrotnie pełnił obowiązki dyrektora Energopomiaru, ale konsekwentnie odmawiał przyjęcia tej funkcji na stałe. Profesor nadawał kształt i wytyczał kierunki działalności Energopomiaru, które doprowadziły do wspaniałego rozwoju tej firmy. Po roku 1956 Profesor nadal był ściśle związany z Energopomiarem, będąc doradcą naukowym i przez wiele lat redaktorem naukowym Biuletynu Naukowo-Technicznego Energopomiaru. Przez cały okres swoich kontaktów z Energopomiarem Profesor sprawował pieczę nad działalnością zakładu, wychowywał młodych pracowników nie mających wielu wzorców postępowania w pracy. Można stwierdzić bez przesady, że Profesor wychował ogromną kadrę wybitnych specjalistów w tym przedsiębiorstwie, którzy następnie zasilili energetykę w całym kraju. Tu w Energopomiarze Profesor był jednym z głównych inicjatorów i wykonawców prac związanych z wprowadzeniem samoczynnego załączania rezerwy (SZR) w elektrowniach cieplnych. Za te prace wyróżniony został Zespołową Nagrodą Państwową.

Od 1953 r. Profesor nawiązuje ścisłą współpracę z Polską Akademią Nauk, początkowo w ramach Komisji Elektryfikacji przy Komitecie Elektrotechniki, a od 1956 r. do 1961 r. jako Sekretarz Generalny Komitetu Elektryfikacji Polski przy Prezydium PAN. Skupił wtedy wokół siebie najlepszych specjalistów, kierując szeregiem prac naukowych, fundamentalnych dla dalszego rozwoju energetyki polskiej. Na szczególne podkreślenie zasługuje ogromna praca naukowa i organizacyjna Komitetu, której efektem było opublikowanie w latach 1959-1962 trzydziestu tomów, zawierających wyniki prac dotyczących bilansów energetycznych i prognoz rozwoju polskiej energetyki. Komplet tych opracowań został przekazany w dniu 21.02.1992r. przez Jego Małżonkę do archiwum Wydziału Elektrycznego Politechniki Śląskiej.

Bogatą działalność dydaktyczno-wychowawczą podjął Profesor już w październiku 1946r. w charakterze wykładowcy w Politechnice Śląskiej. W roku 1950 jako zastępca profesora obejmuje Katedrę Urządzeń Elektrycznych Prądów Silnych, a od 1954 roku Katedrę Elektrowni. W 1953 roku otrzymuje tytuł profesora nadzwyczajnego, a w roku 1961 - profesora zwyczajnego. Od 1962 r. Profesor poświęca się głównie pracy w Politechnice Śląskiej, kontynuując ożywioną działalność naukową i dydaktyczną. Ponieważ dorobek naukowy tego okresu omówiono szerzej w innych publikacjach, poniżej przedstawiono jedynie ważniejsze osiągnięcia dydaktyczne. Do takich należy niewątpliwie unikalne laboratorium zawierające model fizyczny węzła elektroenergetycznego, z dwoma generatorami. Laboratorium to, zbudowane dzięki Profesorowi przy znacznej pomocy finansowej energetyki zawodowej, od trzydziestu lat z powodzeniem wykorzystywane jest dla celów dydaktycznych i naukowo-badawczych. Innym Znaczącym i trwałym efektem działalności naukowo-dydaktycznej Profesora jest podręcznik akademicki "Elektrownie cieplne" o objętości ponad 50 arkuszy autorskich, wydany w 1974 r. przez WNT. Na podkreślenie zasługuje również wiele inicjatyw Profesora w zakresie podniesienia skuteczności kształcenia inżynierów i pomocy w adaptacji ich do pracy zawodowej.

Szczególnie cenione wśród wychowanków były sposoby zachęcania do samodzielnego studiowania i pogłębiania wiedzy poprzez zajęcia seminaryjne, dobrze zorganizowane praktyki przemysłowe i staże pracy na semestrze dyplomowym. Najlepsi studenci i absolwenci wysyłani byli na miesięczne staże zawodowe do Électricité de France, w grupie mieszanej ze specjalistami z energetyki. Z ożywionych kontaktów Profesora z EDF zrodziła się koncepcja stworzenia w Bielsku-Białej ośrodka doskonalenia kadr inżynierskich energetyki.

W 1969r. Profesor organizuje uczelniano-przemysłowy Instytut Energetyki, kierując jego działalnością do chwili przejścia na emeryturę w 1971 roku. Przejście na emeryturę zmieniło tylko Jego formalny stosunek do pracy zawodowej, nie wpływając na zakres zainteresowań i aktywność w działalności naukowej. Prowadził ją niemal do końca Swego pracowitego życia, kierując od 1985 do 1989 roku pracami nad przygotowaniem materiałów do II tomu (Elektroenergetyka) "Historii Elektryki Polskiej". Praca ta, obejmująca ponad 1000 stron maszynopisu i około 140 rysunków, tablic i zdjęć, została opublikowana w 1995 r. przez Stowarzyszenie Elektryków Polskich.

Dorobek naukowy Profesora obejmuje 12 książek i skryptów głównie z zakresu elektrowni, 42 opublikowane artykuły w czasopismach krajowych i zagranicznych, ponad 300 referatów i ekspertyz oraz około 100 opracowań naukowo-technicznych. Wychował blisko 500 magistrów inżynierów elektryków ze specjalności elektrownie, promował 16 doktorów nauk technicznych i był opiekunem naukowym 7 habilitantów. Dbał o to, aby prace dyplomowe, doktorskie i habilitacyjne nie tylko reprezentowały odpowiednio wysoki poziom naukowy, ale tematycznie nawiązywały do aktualnych i perspektywicznych potrzeb energetyki. Osiągnięcia Profesora w dziedzinie dydaktyki i wychowania są powszechnie znane i wysoko cenione, a Jego działalność na tym polu jest godna najwyższego uznania. Był gorącym propagatorem łączenia treści humanistycznych i technicznych. Wpajał studentom, służąc własnym przykładem, poczucie odpowiedzialności, systematyczności, godną postawę obywatelską i pełne zaangażowanie się w pracy.

Profesor Lucjan Nehrebecki prowadził również ożywioną działalność w ramach różnych organizacji i rad naukowych. Między innymi w charakterze eksperta uczestniczył w pracach Europejskiej Komisji Ekonomicznej ONZ w Genewie, przez 20 lat przewodniczył Radzie Naukowej Instytutu Energetyki w Warszawie i Komisji Energetyki Przemysłowej KNiT, był wiceprzewodniczącym Komitetu Energetyki PAN i Polskiego Komitetu Światowej Konferencji Energetycznej. W ostatnich latach był czynnym członkiem kilku rad naukowych różnych instytucji. Był też współzałożycielem i pierwszym prezesem w latach 1953-1954 - Oddziału Gliwickiego Stowarzyszenia Elektryków Polskich.

W uznaniu zasług dla rozwoju krajowego przemysłu, zwłaszcza energetyki, otrzymał Profesor wiele wysokich odznaczeń państwowych, między innymi Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, tytuł Zasłużonego Energetyka RP. Stowarzyszenie Techniczne NOT i SEP, których był aktywnym członkiem, wyróżniło Go swoimi najwyższymi odznaczeniami - Złotymi Odznakami Honorowymi, Stowarzyszenie Elektryków Polskich nadało Mu też zaszczytny tytuł Członka Honorowego Stowarzyszenia. Za wybitny wkład w działalność dydaktyczno-wychowawczą Profesor otrzymał tytuł Zasłużonego Nauczyciela RP i Medal Komisji Edukacji Narodowej.

Dorobek naukowy, dydaktyczny i organizacyjny Profesora stał się podstawą do nadania Mu, jednomyślną uchwałą Senatu w dniu 30.11.1981r. zaszczytnego tytułu akademickiego doktora honoris causa Politechniki Śląskiej. Podniosła uroczystość nadania Profesorowi tego tytułu przez JM Rektora odbyła się 25 lutego 1983 roku z udziałem członków Senatu, dziekanów, delegacji różnych instytucji i licznych gości indywidualnych. Wzruszony Profesor wygłosił przemówienie, które zapadło głęboko w pamięć wielu jego wychowanków i słuchaczy.

Pisząc o działalności Profesora nie wolno pominąć jeszcze jednej cechy Jego charakteru - szczególnego stosunku Profesora do pracowników: był nie tylko przełożonym, wychowawcą i nauczycielem, był także ich przyjacielem i troskliwym opiekunem, doradcą i często obrońcą. Wymagający przełożony stawał się kimś bliskim, znającym uwarunkowania rodzinne i przejawiającym życzliwe zainteresowanie sprawami osobistymi pracowników, gotów w każdej chwili służyć im swoją pomocą w razie takiej potrzeby.

Profesor Lucjan Nehrebecki był człowiekiem skromnym, o nieprzeciętnej osobistej prawości i uczciwości, wysokiej kulturze, zawsze życzliwy i pełen szacunku dla ludzi, służył im pomocą i mądrą radą. W głoszeniu swoich poglądów był niezmiernie odważny i nieustępliwy. Mimo zewnętrznej surowości był bardzo wrażliwy i wyrozumiały, a Jego bezpośredniość i sposób bycia jednały Mu powszechny szacunek. Nieobce też było Profesorowi swoiste poczucie humoru.

Zmarł po krótkiej, ale ciężkiej chorobie w Warszawie 17 listopada 1990 roku, a w cztery dni później spoczął, zgonie z Jego wolą na Cmentarzu Centralnym w Gliwicach, żegnany przez rzesze swoich wychowanków i przyjaciół.

Odszedł od nas Profesor, wspaniały Człowiek, który długo jeszcze będzie - bo być powinien - wzorem postępowania dla każdego z nas.

 


 

Wypowiedź Prof. Lucjana Nehrebeckiego w dniu 25 lutego 1983 roku po nadaniu tytułu doktora honoris causa Politechniki Śląskiej

Jestem do głębi wzruszony przebiegiem niniejszej uroczystości. Wręczony przez JM Rektora dokument nadania mi, na podstawie uchwały Senatu, zaszczytnego doktoratu honoris causa Politechniki Śląskiej przyjąłem jako satysfakcję za moją blisko 55-letnią pracę w przemyśle śląskim oraz 35 lat pracy wychowawczej, dydaktycznej i naukowej w Politechnice Śląskiej. Wyniki mojej wieloletniej pracy oraz moją sylwetkę jako człowieka wyczerpująco i życzliwie przedstawił prof. Zagajewski, promotor mego doktoratu honorowego. Przyjęte jest, że odznaczony w swej wypowiedzi przedstawia swoje zamierzenia na przyszłość lub ustosunkowuje się do frapujących środowisko problemów. W moim wieku - w którym prawdopodobieństwo przeżycia nawet następnego roku jest bardzo małe - wystąpienie o takiej treści byłoby wyzwaniem rzuconym losowi. Nie uczynię tego!

Zdobyłem jednak duże doświadczenie z wieloletniej pracy prowadzonej przeze mnie w trzech zasadniczych kierunkach: przemysłowym, dydaktyczno-wychowawczym i naukowym. Pomimo, że zawsze byłem tylko mało znaczącym elementem zdarzeń i prac, w których brałem udział, to jednak wyjątkowy charakter czasu, w którym żyłem, upoważnia do mniemania, że przynajmniej część wniosków z moich doświadczeń może mieć ogólne znaczenie. To skłoniło mnie do podzielenia się niektórymi z tych wniosków. Przepraszam, że często będę się opierał na moich osobistych poglądach i odczuciach i będę się odwoływał do mojej biografii.

Wychowałem się w pełnej separacji od techniki, przemysłu i klasy robotniczej. Rosłem w zamkniętym kręgu rodziny, w której otrzymałem staranne, religijne i patriotyczne wychowanie. Ze sprawami społecznymi i politycznymi zetknąłem się bezpośrednio w 1916 roku w harcerstwie polskim, następnie w POW na Wschodzie i w Wojsku Polskim w 1918 roku. Po wojsku, w 1921 roku rozpocząłem studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej, które ukończyłem w 1927 roku. Moje pierwsze spotkanie ze środowiskiem, w którym miałem spędzić całe moje życie, nastąpiło w listopadzie 1927 roku, kiedy wysiadłem z pociągu na dworcu kolejowym w Katowicach - doznałem dosłownie szoku. Wszystko tam było inne i ciężkie - krajobraz, niebo, budowle i ziemia poryta i zbezczeszczona przez wydawałoby się bezsensowne działanie przemysłu. Przez ulice przewalał się tłum szary i smętny, z którego unosił się wielojęzyczny szmer, od czasu do czasu wyrywały się, z niemiecka gardłowe, wykrzykiwania konduktorów tramwajowych. Zmęczony i zniechęcony błądziłem po ulicach Katowic, nie widziałem w tym środowisku miejsca dla siebie, byłem bliski podjęcia decyzji powrotu do Warszawy. Miałem jednak na Śląsku opiekuna w osobie prof. J. Obrąpalskiego, który mnie ściągnął na Śląsk do Stowarzyszenia Dozoru Kotłów Parowych. Moje zamiary potraktował na wesoło i zapewnił, że za kilka lat nie będę chciał rozstać się ze Śląskiem. Zostałem więc na Śląsku.

Dwanaście lat mojej pracy na różnych stanowiskach w górnictwie i hutnictwie na Śląsku, ale zawsze przy budowie i eksploatacji urządzeń energetycznych, w sposób zasadniczy zmieniły moje poglądy na postawę wobec pracy, na znaczenie rzetelności, odpowiedzialności i solidarności w pracy zespołowej, na równowartość moralną pracy fizycznej i umysłowej. Robotnicy śląscy, ludzie na pozór surowi i zamknięci w sobie, w godzinach odprężenia okazują się ludźmi pełnymi swoistego humoru, w głębi serca zawsze życzliwi i wierni. Wiara ich jest wzruszająca w swej prostocie.

Śląska aglomeracja przemysłowa tworzyła się przez ponad 100 lat przy nieustającym kulturalnym, ekonomicznym i religijnym niemieckim nacisku. Powstało wiele problemów komplikujących życie społeczeństwa śląskiego. Wyczułem, że poznanie tych problemów pozwoli właściwie ułożyć moje stosunki z załogami. Wiele rodzin z inteligencji śląskiej i rodzin robotniczych otworzyło mi drzwi swoich domów - byłem otwarcie i życzliwie przyjmowany. Ten mój wysiłek dał możność poznania istoty śląskich problemów. Poznałem większość zakładów przemysłowych na Śląsku, poznałem też wielu ludzi, ich postawy i zachowanie się w różnych sytuacjach życiowych. Pozwoliło mi to, z niemałym wysiłkiem, ukształtować w sobie te cechy charakteru Ślązaków, których mi brakowało. Stworzyłem sobie wizje inżyniera o wiedzy i cechach charakteru warunkujących prowadzenie pożytecznej pracy w przemyśle. Tę wizję miałem stale przed sobą w wychowawczej i dydaktycznej pracy, którą prowadziłem po wojnie w Politechnice Śląskiej.

Zmobilizowany w ostatnich dniach sierpnia 1939 roku opuszczałem Śląsk z żalem i smutkiem, gdyż opuszczałem bliskie mi strony. Kampanię wrześniową zakończyłem w pierwszych dniach listopada 1939 roku. Po bitwie pod Kockiem i kapitulacji armii generała Kleeberga dostałem się do niewoli. Zbiegłem z niej po kilku dniach pobytu w obozie przejściowym w Radomiu. Pięć i pół lat okupacji przeżyłem w ciężkich moralnych i materialnych warunkach, pracując w Fabryce Włókien Sztucznych w Tomaszowie Mazowieckim. W tym okresie pracy nabyte na Śląsku cechy charakteru i doświadczenie ułatwiły mi zintegrowanie z załogą w ciągu kilku dni.

W lutym 1945 roku wróciłem na Śląsk. Już pod koniec lat trzydziestych brałem udział w pracach zespołu przygotowującego założenia stworzenia ogólnego systemu energetycznego dla zaopatrzenia w energię elektryczną Górnego Śląska. Po przyjeździe na Śląsk szukałem pracy w kierunku rozbudowy systemu. Zacząłem pracować w organizującym się Zjednoczeniu Energetyki Zagłębia Węglowego, a w maju 1945 roku zostałem mianowany dyrektorem Elgóru, dawnego niemieckiego przedsiębiorstwa OEW. Było to duże przedsiębiorstwo elektryfikacyjne działające w zachodniej części Górnego Śląska. Załoga o specyficznym składzie fachowym i narodowościowym była zdekompletowana przez działania wojenne, dorywczo uzupełniana przez uchodźców z Warszawy i repatriantów ze wschodu. Eksploatacja i odbudowa elektrowni i sieci odbywała się w wyjątkowo trudnych warunkach. Wśród załóg panowała nieufność, nienawiść i strach. Działałem w trudnych warunkach. W kilku sytuacjach nawet z narażeniem własnego życia. Jeżeli zdołałem w ciągu czterech lat wypełnić postawione Elgórowi zadanie, to tylko przez wykorzystanie doświadczeń zdobytych na Śląsku w okresie międzywojennym, zrozumienie i szacunek dla śląskiej mentalności, otwarty i uczciwy stosunek do ludzi oraz odwagę i konsekwencję w działaniu.

Mój pierwszy wniosek dotyczy właśnie wszechstronnego przygotowania inżynierów do pracy w przemyśle. Podstawowym obowiązkiem nauczycieli akademickich powinno być wychowanie młodzieży, utrzymywanie z nią stałych bezpośrednich kontaktów i udzielanie jej pomocy nawet w pierwszych latach pracy zawodowej. Obowiązkiem dyrektorów zakładów przemysłowych powinno być kontynuowanie tej pracy wychowawczej. Kilkakrotnie proponowałem poświęcenie pierwszego roku pracy w zakładzie adaptacji do nowych warunków życia i pracy. Nie wystarczają, moim zdaniem, kilkutygodniowe praktyki wakacyjne prowadzone bez odpowiedniej opieki. Duża fluktuacja młodej kadry inżynierskiej, znaczny procent młodych inżynierów zniechęconych, błądzących po zakładzie - to skutki złego przygotowania i braku opieki. Wniosek powyższy dotyczy nie tylko zakładów przemysłowych, lecz również instytutów naukowych, biur projektowych itp. Warunkiem dobrej, wydajnej pracy w każdym przypadku jest właściwe wejście do nowego środowiska. Ten wniosek oparty na moich doświadczeniach, wydaje się słuszny również w obecnych warunkach, które są nieco inne, ale nie mniej skomplikowane i trudne dla młodych ludzi.

Drugi wniosek obejmuje moją działalność w przemyśle, ściśle biorąc energetykę w górniczym i hutniczym przemysłach w okresie międzywojennym, a w systemie energetyki zawodowej od 1945 roku. Zbiegiem okoliczności zakłady, w których pracowałem w okresie międzywojennym (Skarboferm i Wspólnota Interesów) były własnością państwa, a po wojnie (1945 rok) całość systemu energetycznego była upaństwowiona. Pomimo tej tak istotnej zbieżności planowanie, rozbudowa i eksploatacja obiektów energetycznych prowadzone były w zupełnie różny sposób. Wprowadzana stopniowo po wojnie centralizacja zarządzania, jego wielostopniowość, pozbawianie zakładów, a nawet wyższych jednostek organizacyjnych, prawa podejmowania decyzji, źle rozwinięty i niechętnie stosowany rachunek ekonomiczny, brak właściwie ujętych motywacji ekonomicznych w celu podniesienia wydajności pracy, statystyka, często nastawiana na uzasadnienie z góry narzuconych decyzji, nie dająca przez to prawdziwego stanu rzeczy i na koniec niepomierny wzrost biurokracji w przemyśle - poważnie utrudniły właściwą ocenę pracy zakładów i ustalenie słusznych kierunków rozwoju. Warunki pracy w przemyśle stawały się coraz trudniejsze, rozmazywano nawet resztki odpowiedzialności, panowało zmęczenie i zniechęcenie, ludzie unikali kierowniczych stanowisk. Ja osobiście odczuwam zawód, że duży wkład pracy środowiska energetyków nie dał możliwych do osiągnięcia rezultatów. Mówię to szczególnie mając możność porównania z wynikami i warunkami mojej pracy w okresie międzywojennym. Mój wniosek formułuję następująco: konieczne są zasadnicze zmiany strukturalne w modelu gospodarki krajowej i wypełnienie go nową treścią.

Ostatnia, trzecia grupa wniosków dotyczy pracy naukowej. Pracą naukową zacząłem się zajmować po 1946 roku. Prowadziłem ją dwoma torami: pierwszy w Politechnice Śląskiej w Gliwicach od 1946 roku, drugi w Komitecie Elektryfikacji Polski PAN w okresie 1956-1961, a potem kontynuowałem ją w Komitecie Energetyki PAN. Do startu w pracy na Politechnice Śląskiej byłem dość przygotowany. W czasie studiów na Politechnice Warszawskiej miałem wpojony tradycyjny wzór organizacji uczelni akademickiej - tryb jej funkcjonowania. To, co zastałem w 1946 roku w organizującej się Politechnice Śląskiej, dzięki dużej grupie znakomitych profesorów lwowskich osiadłych w Gliwicach, jak również taktowi i doskonałej znajomości Śląska pierwszego Rektora Politechniki Śląskiej prof. Kuczewskiego, to była już politechnika o konkretnym kształcie organizacyjnym, zgodnie z polską tradycją, dostosowaną do potrzeb przemysłu śląskiego.

Praca moja na Politechnice koncentrowała się w Katedrze Elektrowni, którą kierowałem przez blisko 25 lat. Głównym zadaniem, jakie sobie postawiłem, poza dydaktyką i wychowaniem młodzieży, było nawiązanie ścisłej współpracy z przemysłem, szczególnie z energetyką zawodową. Wciągałem do tej współpracy dyplomantów i specjalistów z przemysłu. Opracowano w ten sposób wiele nowych problemów z zakresu elektrowni cieplnych i pracy systemu energetycznego. Katedra Elektrowni, często wspólnie z innymi współpracującymi katedrami i ZEOPd, organizowała konferencje naukowe i sympozja. Powstałe w ten sposób niezależne forum dyskusyjne było szkołą dla młodej kadry naukowej.

Zupełnie inaczej wyglądało zapoczątkowanie prac w PAN. Zadanie postawione KEP było bardzo ogólnikowo sformułowane. Wkrótce okazało się, że konieczne było opracowanie nie problemu elektryfikacji, a energetyzacji kraju, co znacznie komplikowało i rozszerzało zadanie. Nie było doświadczeń w rozwiązywaniu takich zadań. Udało się Komitetowi stworzyć nowy typ organizacji, opierającej się na koordynowanej na bieżąco, centralnie, współpracy wielu zespołów, a nawet pojedynczych grup i osób. Ustalono zasadę, że każdy z ważniejszych podstawowych problemów powinien być publicznie, w szerokim gronie przedyskutowany. W pracy tej nawiązano kontakty z odpowiednimi placówkami naukowymi za granicą. Wciągnięto do współpracy znaczną liczbę młodej kadry naukowej z uczelni i instytutów. Prace KEP zakończono wydaniem przez PWN 30 tomów "Materiałów i studiów". W wydanych pracach KEP wysunięto i częściowo rozwiązano wiele nowych problemów i nowych metod.

Jestem zdania, że ogólna ujemna przeciętna opinia wypowiedziana o pracach naukowych prowadzonych w Polsce może być zastosowana również do prac, które organizowałem i prowadziłem. Uważam, że tematyka prac często jest ustalana dorywczo, bez dostatecznego uzasadnienia, prace są drogie, a końcowa forma pracy nie nadaje się do bezpośredniego wdrożenia. W stosunku do prac wyżej wspomnianych można by te przytoczone opinie nieco złagodzić, gdyż większość tematów była inspirowana przez energetykę lub organy planowania, charakter studialny tych prac umożliwiał bezpośrednie ich wykorzystanie dzięki specyfice energetyki jako nauki i procesów technologicznych wytwarzania i użytkowania energii. Poza tym prace KEP znacznie przyczyniły się do powstania w Polsce nauki o energetyce oraz miały poważny udział w wykształceniu kadry naukowej. Polemika na temat uporządkowania sprawy prac naukowych prowadzonych w Polsce trwa od wielu lat, proponuje się różne posunięcia, najczęściej mało skuteczne lub do końca nie realizowane. Nie czuję się kompetentnym do wysuwania wniosków w sprawie rozwiązania tak trudnego problemu. Mam natomiast wniosek co do zmiany podejścia w rozwiązywaniu zadań decydujących o rozwoju energetyki. Nadszedł czas, żeby postawić prognozę, jakim ma być człowiek i jakie powinien mieć warunki bytu, by móc pożytecznie i szczęśliwie egzystować przy minimum zużycia energii. Chodzi o dostosowanie człowieka do stale kurczących się możliwości, jakie daje nasz glob dla egzystencji człowieka. Konieczne jest stopniowe, coraz znaczniejsze rozszerzanie kompleksowości badań, wciągnięcie do współpracy wielu nowych dziedzin nauki, dotychczas stojących na uboczu oraz rozszerzenie okresu perspektywy badań nawet powyżej 100 lat.

Dziękuję Jego Magnificencji Rektorowi i Senatowi Politechniki Śląskiej za nadane mi wyróżnienie, Radzie Wydziału Elektrycznego, a szczególnie Panom Dziekanom ostatnich trzech kadencji i Dyrektorowi Instytutu Elektroenergetyki i Sterowania Układów dziękuję za inicjatywę i pomoc w realizacji dzisiejszej uroczystości.